15 grudnia 2015

Jak NIE chudnąć- moje przemyślenia na temat "diet cud", czyli nie schudniesz bez stałej zmiany nawyków żywieniowych.

Cześć :)
Wracamy do cyklu wpisów o skutecznym i rozsądnym odchudzaniu. Dzisiaj chcę porozmawiać nieco o "cudownych dietach", dzięki którym można schudnąć 10 kg w 3 dni, odtruć swój organizm i zupełnie bez wysiłku pozbyć się zbędnych kilogramów! Ciekawa jestem, czy zgodzicie się z moimi przemyśleniami :) 

"Diet cud"- obawiam się, cudowne tylko z nazwy, mają rzesze swych wiernych "wyznawców". Jest tak wiele różnych diet, że nawet ja, interesująca się tematyką odżywiania od dobrych kilku lat, z pewnością nie znam wszystkich. I ciągle pojawiają się nowe! Zawsze dziwi mnie fakt, że każdy szuka magicznego sposobu na zrzucenie zbędnych kilogramów, chociaż tak naprawdę kluczem do sukcesu jest zmiana nawyków żywieniowych na zdrowsze- lepszy dobór produktów, regularność posiłków, zróżnicowanie... I przede wszystkim na stałe!!! Więcej zasad następnym razem ;) Chyba każdy z nas szuka drogi na skróty, czegoś co nie zmusi nas do rezygnacji ze swojego dotychczasowego stylu życia i odrzucenia swoich ulubionych potraw lub przekąsek.

Nie mogę powiedzieć, że każda dieta krążąca po internecie lub w prasie jest zła. Jest wiele diet opartych na zasadach zdrowe żywienia i zalecanych dla każdego: są to między innymi dieta śródziemnomorska, dieta DASH, czy też dieta Montignaca. Ale niestety duża większość diet jest oparta na bardzo oderwanych od życia zasadach.

I choć każdy z twórców owych diet, krzyczy i zapewnia, że uzyskamy fantastyczne efekty w krótkim czasie, to nikt nie mówi o negatywnych konsekwencjach zdrowotnych. A jest ich wiele, szczególnie niebezpieczne zaś są dla osób młodych, których organizmy nadal się rozwijają i mają swoje potrzeby, kobiet w ciąży, a także osób starszych. Oczywiście to nie znaczy, że każda inna osoba będzie bezpieczna.


Wymienię tu choć kilka negatywnych konsekwencji, ale może być ich o wiele więcej, zależy to od zastosowanej diety:
  • niedobory i nadmiary witamin i składników mineralnych (i powiązane z tym zaburzenia i schorzenia, np. niedokrwistość, osteoporoza, kurza ślepota, zaburzenia pracy serca, .... i wiele wiele innych), szczególnie w dietach niezróżnicowanych, jednoskładnikowych
  • niedobór (spowoduje zaparcia) lub nadmiar (spowoduje biegunki i będzie powodował wydalanie składników mineralnych) błonnika,
  • rozregulowanie gospodarki hormonalnej.
  • złe samopoczucie, osłabienie, kłopoty z koncentracją i snem,
  • nieustanne myślenie o jedzeniu, obsesja na tym punkcie, 
  • zaburzenia odżywiania: ortoreksja, anoreksja, bulimia, i inne,
  • rezygnacja ze spotkań towarzyskich, osamotnienie, izolacja od otoczenia
  • efekt jojo, naprzemienne chudnięcie i tycie, 
Takie diety, często zupełnie oderwane od zalecanych proporcji białek, tłuszczów i węglowodanów, jednoskładnikowe, opierające się na jednej grupie produktów, skrajnie niskokaloryczne, oparte na sokach lub surowych produktach... itd. itp. są po porostu obciążające dla organizmu zaprogramowanego na dany sposób odżywiania od lat. I nie mówię tu tylko o latach życia tej osoby, ale także jej matki, jej babki i dalszych pokoleń wstecz. Ewolucyjnie jesteśmy przystosowani do spożywania określonych grup produktów- to jaki mamy sposób odżywiania w Polsce, czy innym zakątku świata, ma swoje przyczyny i było najlepszym sposobem na przetrwanie danych warunków środowiskowych. Nie twierdzę, że powinniśmy w ogóle nie sięgać po nowe produkty i potrawy, ale szanujmy to, co przez lata gościło na stołach naszych i naszych przodków. 

Rozpoczęcie diety i nagła zmiana wszystkich przyzwyczajeń może być dla organizmu szokiem. Nasze organizmy lubią rutynę, swoje stare przyzwyczajenia, nie są tak elastyczne i podatne na zmiany jakbyśmy chcieli. One trochę nie nadążają za naszym szybkim tempem życia, musimy być więc dla nich dobrzy i wyrozumiali, a także odpowiednio je karmić :) Musimy pamiętać, że jedzenie nie jest wyłącznie dla naszej przyjemności, ale po to by nasz organizm miał energię do pracy, budulec i substancje odżywcze. Najlepszym rozwiązaniem jest chyba sięganie po zdrowe, ale i pyszne potrawy i produkty :)

Każdemu z nas może się zdarzyć moment, w którym poczuje potrzebę lub przymus szybkiego pozbycia się nadwagi czy otyłości. Bardzo łatwo wtedy wpaść w pułapkę diet cud. Efekt może rzeczywiście być szybki, ale nie będzie trwały, bo w większości przypadków pojawi się efekt jo-jo. 
http://zabawkiprogresywne.pl/191-drewniane-jo-jo-ponadczasowa-zabawka.html
Przyczyna efektu jo- jo jest bardzo prosta- nasz organizm dostając zbyt mało energii z pożywienia przez dłuższy czas, zwalnia metabolizm, tak aby wszystkie składniki dostarczane z małą ilością pożywienia, maksymalnie wykorzystać. Gdy przestajemy się stosować do zaleceń diety i zaczynamy jeść normalnie, nasz metabolizm wcale nie wraca do stanu wyjściowego- nadal jest zwolniony i magazynuje całe to spożyte pożywienie. Mówiąc w skrócie- boi się kolejnej głodówki i robi zapasy na taką ewentualność. 

Więc jaki jest klucz do sukcesu? Jest naprawdę bardzo prosty- stała zmiana złych nawyków żywieniowych na dobre. Tu ważne jest indywidualne podejście, w czym może świetnie pomóc dobry dietetyk, bo jedna osoba woli wprowadzać zmiany do swojego życia powoli i stopniowo, a inna wykona skok na głęboką wodę i zmieni wszystko od razu. O nowych, prawidłowych nawykach będę pisać. Ale jeszcze na koniec chcę wyjaśnić, dlaczego potrzebna jest długotrwała zmiana. Wiąże się z tym pojęcie punktu nastawczego organizmu (set pointu), który tak nami steruje, abyśmy dostarczyli organizmowi odpowiednią ilość kalorii w ciągu dnia. Set point mówi o określonym poziomie tkanki tłuszczowej w organizmie. Aby ten set point obniżyć do niższej wartości kalorycznej, potrzebne jest 9 miesięcy diety. Po tym czasie nasz organizm będzie domagał się mniejszej ilości kalorii w ciągu dnia, co przełoży się z pewnością na wygląd sylwetki i skład ciała. Poziom nastawczy zmienia się także pod wpływem innych czynników: stresu, smaku pokarmu, wysiłku fizycznego, czynników środowiskowych i genetycznych.

Podsumowując, już i tak długi wpis, chcę powiedzieć, że "diety cud" są moim zdaniem bez sensu. Prawdopodobieństwo wystąpienia niekorzystnych skutków zdrowotnych lub efektu jojo jest duże i niewarte stosowania się do dziwnych często restrykcji. Jaki jest tego sens, skoro możemy na co dzień po prostu wybierać lepiej? Jeśli gromadziliśmy nadprogramowe kilogramy przez wiele lat, nie oczekujmy, że one znikną w przeciągu kilku dni czy tygodni. Bo jak mawiał nasz polski poeta:

A jakie jest wasze zdanie? Stosujecie jakieś diety czy może w przeszłości Wam się to zdarzało? Czy warto? Jak się wtedy czuliście? Piszcie o swoich doświadczeniach- jestem ich bardzo ciekawa :)

12 komentarzy :

  1. Na szczęście nie musiałam stosować żadnej diety, ale wypracowalam sobie dobre nawyki, które pozwalają mi czuć się i być zdrową :) zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Ten cytat na końcu daje wiele do myślenia. Tak wiele zależy od Nas samych :) to nasze życie i nasze wybory determinują nasz świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nasza w tym głowa żeby się dobrze odżywiać :) I trzeba się liczyć z tym, że może nas to czasem kosztować nieco pracy- ale dla zdrowia chyba warto :)

      Usuń
  2. Byłam młoda i głupia i stosowałam właśnie takie diety cud. Teraz żałuję, bo na pewno mój metabolizm na tym tylko stracił :( Stosowałam dietę dukana, nie jadłam po 18 (kładłam się spać po 2 w nocy), tydzień jadłam tylko warzywa i owoce, efekty były ale tylko chwilowe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu się może zdarzyć chwila słabości i wpadnięcie w pułapkę diet cud, bo rzeczywiście, efekty mogą być szybkie. Tylko niestety nie są one trwałe. Grunt to każdą naszą wpadkę przekuwać w doświadczenie i wiedzę :)

      Usuń
  3. Dieta cud - pierwsze co mi nasunęło się na myśl to zdanie wypowiedziane przez jednego ze znajomych podczas... opowiadania kawałów na imprezie! Dieta cud - jesz ile chcesz i czekasz na cud, jakoś tak to szło :P. Zawsze w technikum porażały mnie te wszystkie diety, które niektóre osoby stosowały. Efekty? Widoczne tylko przez jakiś czas. W pełni się zgodzę z Twoim wpisem ;)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawały o dietach cud są jednymi z moich ulubionych :D Inny to: odchudzaj się religijnie- jedz ile chcesz i módl się, żeby nie poszło w biodra ;)

      Usuń
  4. Żadna dieta cud nie zastąpi racjonalnego odżywiania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie stosowałam wspominanych przez Ciebie diet cud. Obecnie od pewnego czasu staram się po prostu wprowadzać zdrowe nawyki żywieniowe do mojego życia i powolutku modyfikuję mój jadłospis :) Mam to szczęście, że nigdy nie miałam problemów z wagą, bo kto wie, gdyby było inaczej, może faktycznie sięgałabym po diety, które w ostatecznym rozrachunku byłby bardziej szkodliwe niż pomocne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, można nowe nawyki wprowadzać powoli i w swoim tempie, a nie od razu robić wielką rewolucję :) Oby tak dalej :)

      Usuń
  6. Dobry wpis :) Również uważam, że diety cud są po prostu bezsensu, które powodują jedynie skutki uboczne i efekt jojo. Aby schudnąć, należy przede wszystkim zmienić nawyki żywieniowe oraz włączyć aktywność fizyczną i to wszystko :) Bez tego ani rusz :) Dieta białkowa czy dr Kwaśniewskiego to jeszcze nic :) Jeszcze gorsza dieta to dieta wacikowa, która polega na nasączaniu sokiem wacików z poliestru. Ta dieta szczególnie jest stosowana bezmyślnie przez nastolatków :) Po takiej diecie szpital gwarantowany :) Im więcej durnych diet wymyślą, tym jeszcze gorzej :( To jest efekt nie tylko brak edukacji żywieniowej w szkole, ale również ludzie nie pomyślą, co robią :( No cóż, takie niestety jest życie, że choć się mówi i trąbi o szkodliwości diet to i ludzie i tak swoje robią :( Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnie zawirowania spowodowane moją pracą trochę rozregulowały to, nad czym pracowałam przez kilka tygodni. Tzn. pracowałam w dużej sieci sklepów (empik), gdzie mogłam mieć tylko 15 minut przerwy. Moje posiłki trochę dziwnie wyglądały, co nie znaczy, że jadłam niezdrowo, choć potrzebowałam bardzo dużo produktów, które dodawały mi energii. Pracując na kasie przez 8 godzin prawie non stop powoduje, że jestem bardzo zmęczona. Obiadu prawie nie jadam ostatnio, tylko po powrocie z pracy jem owsiankę z jogurtem, żeby coś na ciepło chociaż było ale i lekkostrawnego. Ale i trochę udało mi się schudnąć przez ostatnie tygodnie, jadłam mniej i miałam dużo wysiłku, także nie jest tak źle ;)

    OdpowiedzUsuń