25 czerwca 2014

O nowym przepiśniku i powodach, dla których warto zapisywać to co jemy.

Cześć!
Będąc dziś na zakupach w Biedronce udało mi się trafić na śliczne przepiśniki. Stwierdziłam, że koniecznie muszę o tym Wam napisać, szczególnie że w ofercie znalazły się przepiśniki "FIT". 
Przede wszystkim uwagę zwraca bardzo ładne i estetyczne wydanie notesu. Jak zobaczyłam te piękne jagódki to nie wahałam się przy zakupie ani chwili :)

Cena to 20 złotych i za to dostajemy notes z przekładkami (w tym jedna służy jako "kieszonka" na luźne przepisy), naklejki motywacyjne, 180 stron na przepisy, ale także 60 stron do prowadzenia dziennika diety. Dodatkowo znajdziemy w nim zestaw ćwiczeń, listę czynności, które wykonujemy w ciągu dnia wraz z ilością spalonych kalorii, tabelkę dzięki której sprawdzimy swoje BMI oraz sposób na obliczenie zapotrzebowania kalorycznego (dopiero co o tym pisałam). 


W przepiśniku możemy znaleźć 12 fajnych przepisów pochodzących z blogów kulinarnych. Te dania wyglądają naprawdę smacznie :) 

Jeśli już jesteśmy przy tym temacie, nie obejdzie się bez dietetycznego "wykładu" :)
W tym przepiśniku szczególnie spodobały mi się strony poświęcone na dziennik diety. Zapisywanie tego co zjedliśmy w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca jest niezwykle istotne w dietoterapii. Gdy na zajęciach układamy jadłospisy zawsze bazujemy na chociaż 3- dniowym bieżącym notowaniu. Dlaczego? Otóż po to, aby pacjentowi nie zabraniać spożywania produktów i potraw, które stale goszczą na jego stole- staramy się za to ulepszyć je i "uzdrowić" :) To bardzo szybki sposób na scharakteryzowanie nawyków żywieniowych, a także najczęściej popełnianych błędów
Nie musi być to jednak informacja tylko przeznaczona dla dietetyka. My sami możemy dzięki temu kontrolować tryb spożywania posiłków, odstępy między nimi, nasze grzeszki, ale i dobre wybory żywieniowe. Mamy pod kontrolą co jemy i ile. Ale oczywiście nasze notatki muszą być bardzo skrupulatne: nie możemy pomijać ciasteczka, którym poczęstowała nas koleżanka, jedzenia dojadanego po dzieciach, kilku łyków coli. Wszystko ma znaczenie. Dzięki spojrzeniu na nasze notatki widzimy czarno na białym, to co często w ciągu dnia nam umyka- jakie błędy popełniamy, dlaczego waga stoi w miejscu, co należy zmienić.  
Zachęcam każdego do notowania wszystkich zjedzonych produktów i potraw, chociaż przez tydzień i dokładnego przeanalizowania wyników. Jeśli macie co do swoich wyborów żywieniowych wątpliwości nie krępujcie się pisać komentarzy czy prywatnych wiadomości! :)
PS. Zakup przepiśnika podsunął mi pomysł, aby od czasu do czasu wrzucić tu jakiś fajny, dietetyczny przepis :) 

5 komentarzy :

  1. Oo to tutaj naocznie widzę jak wyglądają te nowe przepiśniki :)

    Zgadzam się dziennik żywieniowy, to coś co bardzo nam dietetykom pomaga współpracować z pacjentem. Tylko trzeba zwrócić szczególną uwagę na to żeby nie podkoloryzować tego co się je :)

    Sama też od czasu do czasu prowadzę taki dziennik. Nie dość, że sami się motywujemy, to jeszcze mamy gotowe pomysły na nowe diety dla pacjentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj rzeczywiści czasem już brak pomysłów przy układaniu jadłospisów i takie notatki bardzo się przydają :)

      Usuń
  2. Te notesy wyglądają przecudnie! :) Jedyne czego żałuję to fakt, że zwykle zaczynam uzupełniać taki przepiśnik z ogromną motywacją, a później zapał mija. Ale wcale mnie nie zdziwi jak jutro pobiegnę do Biedronki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też często ma problem z regularnością, właściwie w czymkolwiek :) nawet nie zaczęłam nic jeszcze notować w swoim przepiśniku, bo mi szkoda go zabazgrać moim charakterem pisma :D

      Usuń
  3. Dokładnie, notesy wyglądają genialnie i moja mamusia kochana ma taki!

    Zapraszam do siebie : megglife.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń