10 marca 2018

Zdemaskowałam żywieniowych blogerów! Co odkryłam...?

Zdemaskowałam żywieniowych blogerów! Co więcej, napisałam o tym magisterkę. I dostałam za to piąteczkę (nie chwaląc się). Tak moi drodzy, w celu uzyskania tych pięknych 3 literek "mgr" przed nazwiskiem, zajęłam się analizą najpopularniejszych blogów żywieniowych w Polsce. Konkretnie były to dostępne na nich jadłospisy
To ja, szczęśliwa, że to już koniec ślęczenia w ławce i robienia prezentacji multimedialnych. Hurra!
Czy w ogóle umieszczanie gotowych jadłospisów w internecie ma sens? W końcu każdy z nas lubi inne produkty, ma duże lub małe zdolności kulinarne, różne zapotrzebowanie na poszczególne składniki diety. Ale z drugiej strony, jeśli ktoś nie do końca wie, jak się zdrowo odżywiać, to może fajnie by było troszkę podejrzeć, co je mój ulubiony bloger lub znana z czeluści internetu i Pudelka trenerka? Ja jako zwolenniczka indywidualizowania diety, raczej bym przed tym przestrzegała, ale jeśli ktoś jest zdrowy i w pełni sił, to może skorzystać- czemu nie? Krzywdy przez jeden dzień sobie nikt nie zrobi. 

Ale jak już zajęłam się tym tematem na poważnie (bo magisterka to poważna rzecz jest), to chciałabym podzielić się z Wami kilkoma wnioskami. Czyli ponarzekać, bo kto tego nie lubi?

Bo niestety, okazało się, że nie jest dobrze! Przed rozpoczęciem pisania i robieniem badań, miałam świadomość, że szału nie będzie- że pewnie część jadłospisów będzie słaba, część może taka pół na pół, a kto wie, może kilka mnie zaskoczy swoją jakością. Nie chcę tu wyznaczać paluszkiem kto był złym blogerem, kto dobrym, każdy swoją stronę może prowadzić jak chce. Ale moim zdaniem, jeśli doradzamy komuś w kwestiach zdrowotnych, to ciąży na nas pewna odpowiedzialność. Jeśli sami odżywiamy się w taki, a nie inny sposób, to OK. Ale jeśli to publikujemy, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że ktoś może się tym bardzo zainspirować. 

Badane jadłospisy przyporządkowałam do 3 grup:
  • diet niskokolarycznych- w przeważającej części były to diety odchudzające, 
  • diet normokalorycznych- ich zadaniem było pokazanie "zdrowego i wartościowego" sposobu odżywiania
  • diet wysokokalorycznych- dla osób aktywnych fizycznie- najpierw masa, potem rzeźba ;)
Największą grupą okazała się grupa jadłospisów z obniżoną kalorycznością- czyli najpopularniejsze diety, to te odchudzające lub te w których autor pożałował nam jedzenia :( Albo sobie.

Powinnam tu teraz wkleić ładną tabelkę- każdy wpis z porządną tabelką wygląda lepiej... 
Post z obrazkami-  jest poważnie.
I jasne, każdy nasz dzień nie musi być idealnie zbilansowany, ale jeśli będziemy jeść tak częściej, to cóż... Podwyższony cholesterol, zaparcia, choroby układu krążenia itp. itd. Za mało błonnika o 6 gram nie brzmi poważnie, ale jeśli norma wynosi 25 g, a zalecenia mówią, że właściwie ok. 30- 50 g błonnika to taka odpowiednia ilość, to te biedne 19 g błonnika dziennie brzmi kiepsko. Albo przekroczenie 300 mg cholesterolu o 196 mg? 496 mg cholesterolu to dużo, nawet jeśli jest to tylko jeden dzień.

Innym aspektem jest małe urozmaicenie tych diet. Gdy wprowadzałam je do programu, miałam wrażenie, że w kółko wpisuje te same produkty:

  • płatki owsiane
  • jogurt naturalny
  • banany
  • pierś z kurczaka. 
To "top 4", to nie są produkty niezdrowe, ale jeśli ktoś zrobi rundę po jadłospisach z blogów, to będzie jadł tylko to. Jest tak wiele różnych produktów- czasem warto zaproponować coś innego. 

No tak, trochę sobie ponarzekałam, może trochę podpadłam środowisku blogerów, ale myślę, że przedstawiłam całkiem ciekawe wnioski. Niech magisterka przysłuży się mojemu fejmowi! :) 

4 komentarze :

  1. A ja sądzę, że nie ma co wariować. Nawet jeśli cholesterol był przekroczony, a w jadłospisie znajdowały się też produkty, które działają na lipidogram pozytywnie (tak wnioskuję, że pewnie były np. jakieś orzechy), to czy nie możemy uznać, że wychodzi mniej więcej na zero? Zwłaszcza, że to były jadłospisy dla ogółu, czyli coś w stylu demo prawdziwej diety. Co do monotonności produktów się zgadzam i to jest rzeczywiście smutne. Natomiast jestem w szoku, jak błonnik mógł komukolwiek wyjść tak nisko, skoro zdrowa dieta to przede wszystkim warzywa, owoce i pełne ziarno, czyli bogactwo tego składnika :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, tak jak wspominałam we wpisie, nie ma tragedii jak jednego dnia zjemy więcej cholesterolu niż zwykle, ale mimo wszystko tendencja jest niepokojąca. Jeśli ktoś chciałby się wzorować takimi jadłospisami jeden do jednego, przez dłuższy okres czasu, to jest to już jakiś problem. A wyniki dotyczące błonnika są zatrważające. Ale niestety gdy analizuje dzienniczki żywieniowe pacjentów to widzę tą samą tendencję- błonnika w diecie potrafi być przeciętnie 15- 20 g :(

      Usuń
  2. Bardzo fajny temat pracy magisterskiej. Dużo jest w internecie jadłospisów zbyt mało kalorycznych, jeżeli chodzi o dietę odchudzającą. Jeżeli ktoś ma problemy zdrowotne lub chce schudnąć, to lepiej udać się do dobrego dietetyka niż odżywiać się wg podanego jadłospisu w internecie. Jeżeli ktoś chce po prostu zdrowo się odżywiać, to można zainspirować się takim jadłospisem, jeżeli nie mamy pomysłu na śniadanie lub obiad, ale nie kierujmy się wyłącznie tymi jadłospisami. Takie jadłospisy nie są raczej dostosowane do każdej grupy konsumentów :)

    Pozdrawiam,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry wpis! Białko jakoś mnie nie zdziwiło, top 4 również. Cholesterol uważam,za ważny aspekt biorąc pod uwagę,że najczęściej przez internet diety oczekują ludzie: wygodni/zapracowani/w średnim wieku i starsi/ze zmianami w profilu lipidowym,choć nie zdiagnozowanymi/etc. Wszystko razem wzięte lub wybiórczo.

    Pozytywnie zaskoczyło mnie, że miałaś ochotę i odwagę zebrać to wszystko i opisać. Brawo!

    Klaszczę do tego fejmu. :P

    Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń